Roksana Psut

Roksana Psut

student filologii angielskiej

VIGO, HISZPANIA
Moja decyzja o uczestnictwie w programie Erasmus+ była podjęta bardzo spontanicznie. Zawsze chciałam poznawać inne kraje, ich kulturę, obyczaje etc., aczkolwiek moim odwiecznym towarzyszem był strach. Zabrzmi to zapewne dziwnie z ust dorosłej osoby, ale bałam się nowego otoczenia oraz tego co może mnie spotkać w kraju, którego języka nie znam.
Wszelkich obaw pozbyłam się zaraz po przyjeździe, kiedy to mój „buddy” zaoferował mi pomoc zaraz od momentu przybycia. Program pomocy dla Erasmusów jest przewspaniały. Mój erasmusowy kolega od pierwszych dni zaplanował wszystko, od hostelu w którym spędziłam pierwsze noce, przez mieszkanie, aż po wspólne zakupy. Biuro Erasmusa w Vigo organizuje liczne imprezy, które pomagają ludziom wzajemnie się poznać po przyjeździe, działa to naprawdę bardzo dobrze.

Oczywistą sprawą jest to, że poznałam tam inne życie. Na takim wyjeździe widoczne są wszelkie różnice, np. w nauczaniu. System nauczania w Vigo różni się od tego, który poznałam w Polsce. Na uczelni pisaliśmy dużo esejów, a zajęcia trwały dłużej, aczkolwiek przemili wykładowcy pomagali nam jak mogli. Dzięki takiemu pobytowi za granica język angielski, którym władam uległ znacznej poprawie, znalazłam się wśród ludzi z różnych krajów, a to co nas łączyło to chęć przygody oraz rozwijania siebie samego. Kłamstwem będzie jeśli powiem, że jedyne co zyskałam pod względem edukacji to angielski. Codzienne przebywanie w towarzystwie Hiszpanów, Meksykanów, Chilijczyków oraz ludzi z innych krajów, którzy posługiwali się hiszpańskim doprowadziło do tego, że zakochałam się w tym języku, a co za tym idzie nauczyłam się go. Vigo daje możliwość nauki ojczystego języka Hiszpanów. Na spotkaniu informacyjnym przeprowadzany jest test, a następnie otwierane kilka klas z różnymi poziomami, na które można się zapisać (nie jest to oczywiście obowiązkowe).
Wiadomo, że Erasmus to nie tylko szkoła. Za sprawą wyjazdu miałam szanse zwiedzić przepiękne rejony Galicji. Znajomi namówili mnie na „Camino de Santiago” – pielgrzymkę, którą można odbyć w jakimkolwiek czasie, jako dowolna grupa ludzi. Jest to dość popularne, a wszystko co trzeba zrobić to tylko zapisać się na nią – zaraz po tym można ruszać w drogę! Zdecydowanie musze przyznać, że była to najlepsza część wyjazdu. Nasza mieszana grupa (Polska, Chile, Meksyk, USA) wyruszyła w podróż, gdzie zżyliśmy się ze sobą jeszcze bardziej. Przez 4 dni naszej wędrówki po Galicji poznaliśmy jej piękno. Podążaliśmy lasami, miastami, górami, grzani słońcem Hiszpanii ucząc się piosenek w różnych językach. Również biuro Erasmusa zajmuje się organizacją wycieczek (płatnych jak i darmowych), na których poznać można stare obyczaje, o których już w Galicji się nie słyszy. W Hiszpanii organizowany jest wyjazd na Ibizę, gdzie zjeżdżają się Erasmusi z całego kraju.

Nie jestem fanką wylegiwania się na plaży, ale muszę przyznać, że Vigo posiada też liczne i przepiękne plaże usytuowane nad oceanem. Dla mnie było to coś magicznego, kiedy  pierwszy raz miałam możliwość zobaczenia oceanu. Bez wątpienia można powiedzieć, ze hiszpańskie plaże to jedne z tych najpiękniejszych.

Razem ze znajomymi świętowaliśmy rekonkwistę (hiszp. reconquista ). Ta zorganizowana impreza przyciąga wszystkich mieszkańców miasta. Na niej próbowałam prawdziwej sangrii oraz innych typowych dla tego regiony dań. Ku mojemu zdziwieniu impreza ta dała mi i innym możliwość spróbowania nie tylko potraw hiszpańskich, ale tez meksykańskich, a na stoisku widziałam nawet Polską kiełbasę.

Bez znaczenia jest, w którym semestrze zaczyna się naukę za granicą, bo w ciągu każdego z nich obchodzone jest jedno z ważniejszych dla nas świąt. Dla mnie, podczas drugiego semestru była to Wielkanoc. Jest ona świętowana w Hiszpanii, ale nie tak jak w Polsce, co nie było dla nas problemem. Razem z przyjaciółką zrobiłyśmy barszcz biały i zadzwoniłyśmy po nasza „rodzinę”. Każdy z gości przyniósł jakieś danie charakterystyczne dla swojego kraju, dzięki czemu miałam okazję spróbować przeróżnych kombinacji smakowych. Później stało się to już nawykiem; spotykaliśmy się, gotowaliśmy, poznawaliśmy nasze kraje i ich kulturę.

Polecam Erasmusa każdemu, kto chce poszerzać swoje horyzonty oraz poznać własne ja.  Słyszałam, że podczas wyjazdu ludzie się zmieniają – myślę, że to przytrafiło się także i mnie. Moim zdaniem stałam się bardziej otwarta na innych, nauczyłam się podawać pomocną dłoń w każdej sytuacji, ale także ją przyjmować. Wiadomo, że wszystko posiada swoje wady i zalety, mimo niepewności z jaką podejmowałam decyzję o pierwszym wyjeździe – niczego nie żałuję. Planuję już kolejne wyprawy, tym razem pewna siebie, bez zawahania.

Odwiedź nas na Facebooku

Przejdź do góry
Skip to content